Korporacje i przywódcy potrzebują nowego punktu widzenia, jeśli mają przytrafiać się im pozytywne niespodzianki. Na początek zastanówmy się, co już wiemy. Wszystkie działy, organizacje czy regiony muszą zrobić dwie rzeczy, by przetrwać i dalej się rozwijać: wykorzystać dotychczasową przewagę nad konkurencją i jednocześnie wprowadzić innowacje.
Eksploatacja zapewnia efektywne użytkowanie istniejących zasobów oraz wykorzystanie wartości płynących z aktualnych działań. Proces tworzenia ukierunkowany jest na poszukiwanie możliwości na przyszłość. Wszyscy musimy zręcznie połączyć te dwie kwestie. IBM zaczynał od sprzętu typu mainframe, potem były komputery osobiste, a jeszcze później doradztwo. Pablo Picasso zaczynał od koloru niebieskiego, a następnie rozsmakował się w różu. Jego malarstwo inspirowane sztuką afrykańską zastąpił kubizm, później neoklasycyzm i surrealizm. Skończyło się na reprodukcjach innych wielkich artystów.
Firmy, które nie będą potrafiły wykorzystać nowo powstałych korzyści, nie osiągną żadnych zysków, a jedynie narażą się na koszty. Istnieje również ryzyko, że takie organizacje nie osiągną nigdy swojej kompetencji rynkowej ani produkcyjnego stanu optymalnego. Korporacje, które za bardzo koncentrują się na eksploatacji, przegrają z bardziej innowatorskimi konkurentami. Dziś wiemy już, że ta porażka nastąpi zdecydowanie szybciej, niż się spodziewamy.
Spełnienie tylko jednego z tych dwóch podstawowych warunków nie rozwiąże sprawy. Na przykład Xerox, firma niezwykle nowatorska, w historii zapisała się również jako bezgraniczny wyzyskiwacz wszelkich technologii powstałych w ośrodku badawczym PARC. To samo można w dużej mierze powiedzieć o Apple (które de facto wystartowało, „pożyczając” graficzny interfejs dla swojego Macintosha od PARC) przed pojawieniem się iMaców, iPodów i iMusic. Pod pewnymi względami Apple wciąż ma trudności w związku z obsesyjną potrzebą kontrolowania wszystkiego. Apple, jakkolwiek atrakcyjny by nie był, nie należy do najbardziej dochodowych organizacji na świecie.
Większość korporacji ma jednak problemy z innowacją, a nie eksploatacją. Nie tylko rynek muzyczny przytłaczany jest jednosezonowymi hitami, takimi jak Disco Duck Ricka Dee z lat 70. albo (dla tych nieco młodszych) niezapomniane Ice Ice Baby Vanilla Ice, bijące rekordy popularności na początku lat 90. To samo dzieje się w przypadku świata biznesu. Zbyt wiele organizacji upada, ponieważ nie potrafią stworzyć kontynuacji swojego wielkiego hitu. Z ekonomicznej perspektywy nie ma w tym nic złego. W końcu w niektórych z najszybciej rozwijających się obszarów poziom „korporacyjnej śmiertelności” jest bardzo wysoki. Jeśli jednak twoim zadaniem jest prowadzenie organizacji... Cóż, wtedy sytuacja wygląda trochę inaczej.
Walka toczy się o rzadkie zasoby. W określonym momencie dana korporacja ma ograniczoną ilość czasu, pieniędzy, potencjału poznawczego itd., chyba że udałoby ci się stworzyć platformę z pomysłem – jednoczącą wolontariuszy z pasją – tak jak stało się to w przypadku YouTube, Linux czy OhMyNews. Pojedynek między powtórką a odnową w korporacyjnej wojnie domowej trwa 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Na dodatek jest wiele powodów, dla których połączenie eksploatacji z innowacją jest trudne: trzeba zrównoważyć zapotrzebowanie na modyfikacje i na zachowanie ciągłości. Zmiany są związane z ludzką naturą, podczas gdy utrzymanie ciągłości dotyczy implikacji organizacyjnych i wymagań stawianych przez dane działania.













