PrzepisNaBiznes.pl Artykuły, wywiady Czy polonez jest zagrożeniem dla mercedesa?- rozmowa z Adrianem Jóźwikiem, grafikiem komputerowym

Czy polonez jest zagrożeniem dla mercedesa?- rozmowa z Adrianem Jóźwikiem, grafikiem komputerowym

AddThis Social Bookmark Button

Adrian Jóźwik - grafik komputerowy, słupszczanin. Karierę rozpoczął w małej agencji reklamowej, w której pracował jako projektant reklam drukowanych, stron internetowych i logotypów. Obecnie pracuje w dużym wydawnictwie ogólnopolskim, stale rozwija swoją działalność freelancera, a także współpracuje z około pięcioma dużymi agencjami interaktywnymi z Warszawy, Krakowa i Poznania.



Jak zaczęła się Pana przygoda z grafiką komputerową i dlaczego akurat tym postanowił się Pan zająć?

Wszystko zaczęło się od graffiti. Miałem około 12 lat, gdy zainteresowałem się tą formą sztuki. Na początku na kartce, po pewnym czasie zacząłem bawić się w rysowanie na monitorze. Dzięki kilku stronom coraz bardziej zagłębiałem się w świat branży graficznej, doskonaliłem warsztat, jednak nie myślałem o tym, że mógłbym z tego żyć. Jako, że kolejną moją pasją jest Internet, postanowiłem połączyć te dwie rzeczy i zająć się Web Designem. Po pewnym czasie okazało się, że może się to przemienić w biznes.

Grafika komputerowa z całą pewnością nie należy do łatwych dziedzin. Jak trudno Panu było zaznajomić się z jej tajnikami?

Szczerze mówiąc nie było tak trudno. Nie znam grafika, który nie byłby pasjonatem. Ucząc się, nigdy nie myślałem o pieniądzach, sprawiało mi to wielką frajdę. Cały czas stawiam sobie nowe cele, które dość sprawnie udaje mi się realizować.

Czy polski rynek przepełniony jest grafikami komputerowymi czy wręcz przeciwnie – panuje niedosyt?

Na rynku jest sporo ludzi, którzy zajmują się grafiką, jednak większość reprezentuje dość niski poziom. Dlatego na rynku panuje spory niedosyt, jest masa ogłoszeń o pracę, szczególnie w dużych miastach.

Zauważyłam, że w ostatnim czasie rynek zalewa fala artystów – amatorów stawiających pierwsze kroki w grafice komputerowej. Takie osoby sprzedają swoje prace i potrafią na tym zarobić. Czy są one realnym zagrożeniem dla artystów z wieloletnim doświadczeniem, takich jak Pan?

Dla osób, które znają się na swojej pracy, amatorzy, którzy pracują za 10% normalnej ceny nie są zagrożeniem. Klienci są coraz bardziej świadomi, wiedzą, że za tak niską kwotę nie otrzymają projektów na wysokim poziomie. Poza tym takie osoby kierują swoją ofertę do klientów, którzy nie zamierzają wydawać większych pieniędzy na dobry projekt, więc zlecają to im, licząc się z tym, że nie będzie to arcydzieło. To trochę jak z samochodami, czy polonez jest zagrożeniem dla mercedesa?

Zdecydowanie nie jest. Czy pozyskanie zleceń jest sprawą trudną?

Na początku było trudno. Wraz ze wzrostem poziomu moich prac i cały czas powiększającym się portfolio, klienci zaczęli pojawiać się sami. W tym momencie wykonuję zlecenia dla kilku stałych klientów i w zasadzie nie mam możliwości realizacji wszystkich zleceń od ludzi, którzy do mnie piszą maile.



 

Pomysły na biznes


Wniosek urlopowy