PrzepisNaBiznes.pl Artykuły, wywiady Trend, na którym można zarobić - megamiasta

Trend, na którym można zarobić - megamiasta

AddThis Social Bookmark Button

Megamiasta, pomysł na biznesMegamiasta to druga strona monety, która towarzyszy trendowi „koniec miast”, który został opisany w poprzednim artykule. Manuel Castells w swojej książce „Społeczeństwo sieci” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007) pokazuje jak takie miasta wyglądają i jak funkcjonują. Najpierw zapoznajmy się z tym obrazem, a następnie łatwo zrozumiemy gdzie znajdują się produkty i usługi, na które stworzy się popyt w megamiastach.



Megamiasta są bardzo dużymi skupiskami ludzi. W 1992 roku wszystkie 13 z nich (wg klasyfikacji ONZ) miały ponad 10 mln mieszkańców, a przewiduje się, że w 2010 roku cztery z nich będą miały sporo ponad 20 mln mieszkańców. Jednakże rozmiar nie jest ich cechą charakterystyczną definiującą megamiasto. Są one węzłami gospodarki globalnej, skupiającymi wyższe funkcje kierownicze, produkcyjne i zarządzające na całej planecie: kontrolę mediów, realną politykę władzy i symboliczną zdolność tworzenia i rozprzestrzeniania przekazów. Noszą one nazwy, z których większość jest obca nadal dominującym europejskim/północnoamerykańskim matrycom kulturowym: Tokio, Sao Paulo, Nowy Jork, Meksyk, Szanghaj, Bombaj, Los Angeles, Buenos Aires, Seul, Pekin, Rio de Janeiro, Kalkuta, Osaka. Dodatkowo, Moskwa, Dżakarta, Kair, Nowe Delhi, Londyn, Paryż, Lagos, Dakka, Karaczi, Tianjin, a możliwe że i inne w rzeczywistości należą do tego klubu. Nie wszystkie z nich (np. Dakka albo Lagos) są dominującymi centrami gospodarki globalnej, ale za to podłączają one do systemu globalnego wielkie wycinki ludzkiej populacji. Funkcjonują również jako magnesy w stosunku do swego krajowego zaplecza, tzn. całego kraju lub regionalnego obszaru, na którym są ulokowane. Megamiasta skupiają to, co najlepsze, i to, co najgorsze. Od innowatorów i prawowitych władz do ludzi strukturalnie nieważnych, gotowych sprzedać swoją nieważność lub zmusić „innych” do zapłacenia za nią.

Czy już widzisz jakie rysują się możliwości biznesowe, nawet rozpatrując tak małe miasto jak Warszawa, Kraków czy Poznań?

Po pierwsze — nawigacja. Poruszanie się po mieście często jest trudne. Nie do końca wiadomo gdzie co się znajduje, ludzie niekoniecznie wiedzą jak trafić (pracują tam tylko i znają wyłącznie swój kwartał). Stąd wszelkie przewodniki (offline i online) ogólne i profilowane będą się cieszyć wielkim powodzeniem. Jak również specjaliści od promocji, którzy dotrą z tymi przewodnikami do osób zainteresowanych.

Po drugie — venture capital niskiego rzędu. Mnóstwo osób będzie śnić sen o wielkiej karierze, jadąc telepiącym się przeciążonym pociągiem, widząc w oddali światła wielkiego miasta. Ci ludzie mają pomysły, chcą spróbować swych sił, chcą zawalczyć. Potrzebują pomocy w starcie — kapitału na wejście do gry, wyprodukowanie partii testowej produktu, spokojne wynajęcie biura i sprzętu na 3-6 miesięcy i rozpoczęcie działalności doradczej, zakodowanie serwisu www i umieszczenie go w sieci.

Po trzecie — organizacje branżowe/mentorzy.

Duży udział w rozwoju gospodarczym miast będą mieć organizacje branżowe. Nie tylko będą one działać jak mentorzy dla młodych, napływowych specjalistów z danej dziedziny (pomoc w zorganizowaniu się, nawiązaniu kontaktów, pierwsi klienci), ale również będą promować innowacje ogólnobranżowe. Poprzez działalność wydawniczą, szkoleniową (dla członków) i edukacyjną (na zewnątrz) będą budować reputację wszystkich specjalistów danej dziedziny oraz popyt na ich usługi. Obecnie organizacje branżowe zajmują się tym w bardzo niewielkim stopniu.

Po czwarte — tanie, eleganckie domy do wynajęcia.

Zarówno pracownicy napływowi do miasta (megamiasta), jak i pracownicy miejscowi niższego szczebla będą potrzebować sensownego lokum na pierwsze lata swojej kariery zawodowej. Nie chodzi o zbytki, ale o spokój, bezpieczeństwo i komfort użytkowania. W Stanach funkcjonowała kiedyś (może nadal działa) instytucja „pierwszego domu” dla młodych małżeństw. Był to niewielki dom, prosto i schludnie urządzony. Ale był i pozwalał rodzinie rozwinąć skrzydła i w godnych warunkach doczekać rozwoju karier i przejścia na wyższy poziom materialny. I do lepszego, wymarzonego domu. Domy dla pracowników będą pełnić taką samą rolę — a gdy jeden pracownik przeniesie się gdzie indziej, na jego miejsce z ochotą przyjdzie kolejny.

Po piąte — kluby zainteresowań/organizatorzy imprez

Po pracy, wiadomo — trzeba się rozerwać. Samotnie w wielkim mieście jest źle, a z kolegami z pracy czasem nie można się wyszaleć. Dlatego w cenie będą wszelkie kluby zainteresowań, zawodowi organizatorzy imprez — wszyscy, którzy ustrukturyzują rozrywki czasu wolnego, zapewnią atrakcje i towarzystwo podobnych osób. Kawiarnie z ofertą kulturalną nie do końca mogą to zapewniać. Owszem, przyjdzie mnóstwo osób na koncert wczesnym wieczorem. Ale przyjdą w swoich własnych grupach. A chodzi o to, żeby to podczas koncertu utworzyła się wspólna grupa. Kluczem jest bowiem tworzenie ad hoc małych grup, w których ludzie będą się poznawać i wspólnie przebywać.

Namiastką rynku związanego z megamiastami jest rynek związany z mechanizmem „małomiasteczkowy przyjeżdża do stolicy”. I ponownie jak w przypadku rynku telepracowników musisz zadać sobie te same pytania. Czy twój produkt lub usługa zaspakaja którąś z powyższych potrzeb? Ile znasz osób, które przyjechały do miasta zrobić karierę? Czy wiesz jakie mają problemy? W czym możesz im pomóc? Warto się rozejrzeć na tym rynku już teraz, ponieważ z każdym miesiącem i kwartałem będzie on rósł. A to oznacza dużo okazji do zarobienia pieniędzy.

 

Pomysły na biznes


Wniosek urlopowy