W związku z tym w komfortowej sytuacji znajdują się marki, które nie muszą konkurować na rynku opanowanym przez marki handlowe oraz tanie oferty z segmentu economy. Jak wynika z niektórych analiz2, na rynkach opanowanych przez oferty z segmentu premium nawet marki o niewielkich udziałach generują satysfakcjonujące zyski. Tymczasem nawet duży udział w rynku zdominowanym przez tanie oferty (w tym marki handlowe) nie gwarantuje wysokiej zyskowności.
Dlatego też w interesie zarówno marki-lidera, jak i marek pretendujących do tej pozycji jest utrzymanie rynku w gronie markowych, czyli takich, na których niska cena nie jest dominującym kryterium wyboru towaru. Sprzyja temu podwyższanie barier wejścia do branży dla potencjalnych nowych graczy, co można realizować poprzez strategię „okrążania” (polega ona na zaoferowaniu olbrzymiej liczby modeli produktów albo wariantów usług dostosowanych do potrzeb niemal każdego segmentu rynku) albo nawiązanie bliskich, bezpośrednich relacji z detalistami (choćby bezpośrednie zaopatrywanie sklepów, tak jak to robi Coca Cola). Pomocne powinno być także zwiększenie budżetu przeznaczonego na reklamę i promocję konsumencką (np. kupony), a szczególnie na własne ekspozycje sprzedażowe w sklepach, które wyraźnie podkreślą unikatowy, niepowtarzalny charakter marek oferowanych przez producentów.
Tak więc w konfrontacji z sieciami detalicznymi oraz oferowanymi przez nie markami handlowymi producenci powinni przede wszystkim starać się wykazać znaczenie marki oraz oferowanych przez nią korzyści w uzyskiwaniu satysfakcji przez konsumentów. Możliwe jest to wtedy, kiedy firma zwiększa budżet na prace badawczo-rozwojowe. Dzięki niemu można poprawiać ofertę produktową i ciągle oferować nabywcom atrakcyjne innowacje i usprawnienia, które stają się tematem kampanii reklamowych, a jednocześnie tworzą dla marek handlowych barierę wejścia do kategorii. O skuteczności takiego podejścia przekonał się m.in. koncern Procter & Gamble — po każdym z licznych ulepszeń produktów Pampers udział marek handlowych w rynku pieluszek jednorazowych spadał.
Niezmiernie ważne jest też stałe monitorowanie relacji cen ofert producentów w stosunku do marek handlowych i podejmowanie działań w kierunku redukcji kosztów, jeśli staną się one zbyt duże — umożliwi to pewną obniżkę cen dla zniwelowania przewagi marek detalistów.
W niektórych sytuacjach nawet wiodące firmy w branży decydują się dostarczać detaliście produkty pod jego marką własną. Działanie takie ma sens, jednak tylko wtedy, kiedy spełnione są cztery warunki.
Po pierwsze dostarczana do sieci marka handlowa powinna być marką z segmentu premium (przykładów takich marek handlowych mamy na polskim rynku niewiele), najlepiej taką, która stanowić będzie silną konkurencję dla innych ofert producentów. Wychodząc z takiego założenia, amerykański oddział Levera opracował skład środków chemii gospodarczej dostarczanych sieciom detalicznym pod ich własnymi markami na podstawie składu chemicznego konkurencyjnej marki Tide (należącej do Procter & Gamble), a nie na bazie składu własnego Sunlighta.
Warunek drugi jest taki, że firma podejmująca się dostaw dla sieci nie jest liderem rynku danego produktu. W USA jedna trzecia największych producentów dóbr konsumpcyjnych decyduje się dostarczać sieciom produkty pod ich markami. Warunkiem dostaw jest jednak to, że nie dotyczą one kategorii produktowej, w której producent posiada silną markę — dlatego Kraft dostarcza sieciom oleje roślinne, ale nie sery, a Hershey makarony, ale nie czekoladę. Heinz też jest dostawcą marek handlowych, ale nie w przypadku keczupu, lecz zup w puszkach — ok. 80% zup w puszkach oferowanych pod markami handlowymi przez amerykańskie supermarkety pochodzi od niego.











