PrzepisNaBiznes.pl Sprzedaż Trendy w konsumpcji szansą na biznes - dekonsumpcja i prosumpcja

Trendy w konsumpcji szansą na biznes - dekonsumpcja i prosumpcja

AddThis Social Bookmark Button

TrendyMasowa konsumpcja w wysoko rozwiniętych krajach doprowadziła w wielu przypadkach do nadkonsumpcji czyli konsumpcji nadmiernej, nieuzasadnionej względami biologicznymi ani społeczno-kulturowymi. Do tej szybko rosnącej po II wojnie światowej konsumpcji została dorobiona ideologia pod nazwą konsumpcjonizmu, co niektórzy autorzy np. niemiecki kulturoznawca Norbert Bolz (ur. w 1953 r.), uznali za zjawisko korzystne.



Według N. Bolza konsumpcjonizm mógłby się stać ogólnoświatową, przewodnią ideą integrującą ludzi, stanowiącą przeciwwagę dla rosnących fundamentalizmów religijnych i idącego za nimi terroryzmu, a nawet wojen. Kultura zachodnia wraz z nowoczesnymi towarami i konsumpcyjnym stylem życia eksportowałaby również do innych kultur ich „wartość dodatkową” w postaci idei wolności, demokracji, bezpieczeństwa, indywidualizmu itp. Takie poglądy na zalety konsumpcjonizmu należą jednak do mniejszości, choć jeśli spojrzymy na otaczającą polską rzeczywistość, to już się to dokonało.

W socjologicznej i ekonomicznej literaturze zachodniej dominuje krytyczne postrzeganie szybko rosnącej konsumpcji materialnej i konsumpcjonizmu. Uznaje się je wręcz za chorobę cywilizacyjną. W 1997 r. narodził się w USA termin „affluenza”, będący połączeniem części dwóch angielskich słów – „affluence” (obfitość, dostatek, zamożność) oraz „influenza” (grypa) i oznaczający coś w rodzaju jednostki chorobowej, której symptomami są: uczucie ciągłego niezadowolenia, znużenia, napięcia nerwowego, pośpiechu, poczucie nieustannego braku czegoś i idącego za tym kupowania (tzw. zakupoholizm) itp. Dotkliwie odczuwanymi skutkami affluenzy są także stany pracoholizmu, permanentne zadłużenie w bankach, nadmiar odpadów (głównie pokonsumpcyjnych), pogorszenie relacji z otoczeniem społecznym itp. Wszystko to prowadzi do takich chorób, jak: cukrzyca, choroby serca, alergie, otyłość, depresja itp. A praźródłem tych zjawisk jest wytworzona i stymulowana przez marketing żądza posiadania oraz konsumpcji: „mieć, coraz więcej mieć”.

Na skutek podejmowanych w ostatnich latach intensywnych kampanii edukacyjnych na rzecz zdrowego trybu życia, wspieranych ponadto tworzeniem odpowiedniego prawa (głównie przez Światową Organizację Zdrowia oraz Unię Europejską), narasta krytycyzm wobec niepohamowanej konsumpcji i czynione są próby racjonalizacji niektórych jej dziedzin, a szczególnie żywienia, mieszkalnictwa, usług medycznych, rozrywki oraz wypoczynku. Niemałą rolę odgrywają, oprócz względów medycznych, przedstawione wcześniej argumenty natury ekologicznej i etycznej.

Płynące ze świata nauki, a także z przekazów religijnych przestrogi spowodowały pojawienie się w niektórych kręgach zamożnych ludzi zjawiska dekonsumpcji, czyli świadomego ograniczania konsumpcji do rozmiarów racjonalnych tzn. wynikających z naturalnych, indywidualnych, fizycznych i psychicznych cech konsumenta. Można sądzić, że zjawisko to będzie przybierać na sile i procesami dekonsumpcji zostaną objęte w niedalekiej przyszłości szersze kręgi społeczeństw krajów wysoko oraz średnio rozwiniętych. Wyrazem narastania nastrojów dekonsumpcyjnych jest powstały w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia ruch „Dobrowolna prostota”, głoszący hasła powrotu do umiarkowanej, powściągliwej konsumpcji, zgodnej z prawami natury i zdrowiem człowieka. Ruch „Dobrowolna prostota” prowadzi agitację na rzecz racjonalnych zachowań rynkowych i konsumpcyjnych, organizuje różnego rodzaju akcje antykonsumpcyjne, np. Dzień bez samochodu, Tydzień bez telewizji, Dzień bez zakupów.

Innym praktycznym wyrazem dekonsumpcji jest zyskujący popularność w krajach zachodnich ruch „Powoli”. W swym ideowym przesłaniu ma on być antytezą ideologii coraz szybszego tempa życia, w tym także coraz szybszej konsumpcji. Efektem tego ruchu są m.in. powstające restauracje „powolnego żywienia” (slowfood) opozycyjne do restauracji „szybkiego żywienia” (fastfood). Przejawem ruchu „Powoli” jest także propagowanie „powolnej pracy” (slow work), czyli pracy solidnej, zgodnej ze staroniemieckim porzekadłem „langsam aber sicher” (powoli, ale dobrze), a nie pospiesznej i prowadzącej do wyczerpania człowieka. Powstają także tzw. powolne miasta (slow city), w których intensywnie rozbudowuje się infrastrukturę powolnego ruchu czyli ścieżki spacerowe, trasy rowerowe i wzdłuż nich lokalizuje placówki handlowe. Idee „powolnego ruchu” zaczynają także docierać do międzyludzkiej komunikacji elektronicznej (tzw. slow e-mail). Polegają one na zmniejszeniu częstotliwości korzystania z poczty elektronicznej, bezprzewodowych telefonów, a tym samym zapobiegają uzależnieniu się od nich.

Podstawowym kryterium racjonalizacji konsumpcji powinny być naturalne potrzeby człowieka, to znaczy przede wszystkim fizjologiczne normy zapotrzebowania na poszczególne składniki żywieniowe oraz określony wzorzec trybu życia wynikający z rodzaju aktywności zawodowej, pełnionych ról społecznych, wieku itp. Widocznym przejawem zjawisk dekonsumpcji w niektórych grupach społecznych mogłyby być: spadek spożycia tłuszczów, mięsa, wyrobów cukierniczych, używek, ograniczenie korzystania z samochodów (na rzecz np. rowerów czy komunikacji publicznej), zmniejszenie oglądalności telewizji, nadmiernych zakupów odzieży, rezygnacja z wielkich mieszkań na rzecz mniejszych, ale bardziej funkcjonalnych itp.

Ważne znaczenie dla procesu dekonsumpcji będzie mieć również zmiana roli konsumpcji w systemie wartości wielu ludzi. Doświadczenia z wysoką konsumpcją wskazują, że nie może być ona samoistnym celem życia, że nie żyje się po to, by konsumować, lecz na odwrót – konsumuje się, by żyć. Celem ludzkiego życia, zgodnie z optyką E. Fromma, powinno być nie posiadanie (a więc także konsumowanie) bogactw, lecz „bogactwo bycia”; „być” jest kategorią wyższego rzędu niż „mieć”. „Posiadanie” – pisze Z. Bauman – „nie powinno dominować nad byciem. Posiadanie jest i pozostać powinno pokornym sługą, gdyż tylko i wyłącznie tej służebności zawdzięcza swój sens, którego samo z siebie nie ma. Posiadanie musiało uzasadniać się właśnie tą służbą na rzecz bycia – i nie inaczej. Być po to, żeby mieć, istnienie poświęcone nabywaniu, gromadzeniu dóbr, byłoby kolejnym przypadkiem chorobliwej skłonności do przekształcania środków w cele, to złośliwy, nikczemny dżin wypuszczony z butelki”. Narastające w ostatnich dekadach rozczarowanie, a nawet negatywne doświadczenia posiadania nadmiaru dóbr sprawiają, że coraz więcej ludzi przewartościowuje swoje poglądy, w wyniku czego konsumpcja schodzi do roli instrumentu, jednego z ważnych warunków dobrego życia, ale nie jego istoty czy samoistnego celu.

Przejdźmy teraz do zagadnień prosumpcji. Termin ten powstał z połączenia słów: produkcja (pro-) oraz konsumpcja (-sumpcja). Przez prosumpcję będziemy rozumieć zjawisko splatania się procesów konsumpcji i produkcji aż do zatarcia różnic między nimi . Może być ono efektem dwóch tendencji: jednej – gdy konsumpcja „wchodzi” do procesu produkcji i producent staje się również konsumentem, drugiej, odwrotnej – gdy produkcja „włącza się” do konsumpcji i konsument staje się również producentem.

W społeczeństwach masowej konsumpcji mamy obecnie do czynienia przede wszystkim z tym drugim przypadkiem. Współczesny konsument występuje coraz częściej w podwójnej roli: konsumenta i producenta. Role te wypełnia niemal jednocześnie. Efektem „skrzyżowania” producenta z konsumentem jest prosument.

Czynnikami stymulującymi procesy prosumpcji są przede wszystkim:
• wzrost czasu wolnego w wyniku automatyzacji i robotyzacji procesów wytwórczych i potrzeba jego atrakcyjnego zagospodarowania,
• możliwość wykonywania pracy zawodowej w domu i przeplatania jej z czynnościami konsumpcyjnymi,
• rozwój i upowszechnienie edukacji, a szczególnie tzw. edukacji ustawicznej,
• zmiany w organizacji pracy oraz przewartościowanie jej roli w życiu człowieka; ewolucja pracy w kierunku twórczości.

Jednym z najważniejszych skutków przemian gospodarczych i społecznych w pierwszych dekadach po II wojnie światowej było systematyczne skracanie czasu pracy i rym samym wzrost czasu wolnego. Działo się to głównie za sprawą wielkiego postępu technicznego (automatyzacja i robotyzacja) oraz organizacyjnego w sferze produkcji. Zmienione zostały więc dotychczasowe relacje: czas pracy-czas wolny. Proces ten prowadzi! do ogromnych zmian w organizacji życia i systemach wartości społeczeństw krajów wysoko rozwiniętych. Już w latach pięćdziesiątych XX wieku, a więc na początku epoki automatyzacji i robotyzacji, Herbert Marcuse (1898-1979), amerykański filozof, urodzony w Niemczech, pisał: „Automatyzacja grozi możliwością odwrócenia relacji między czasem wolnym a czasem pracy. Czas pracy może stać się marginalny, a czas wolny «pełnoetatowy». W rezultacie nastąpi radykalne przewartościowanie wartości oraz tryb egzystowania sprzeczny z tradycyjną kulturą”.

Powiększający się czas wolny był początkowo wypełniany tradycyjnie, to znaczy niemal wyłącznie przez tzw. pasywną konsumpcję. W ostatnich dekadach daje się jednak zauważyć znaczące zmiany w tym względzie. Oprócz aktywności typowo konsumpcyjnych, pojawiają się w czasie wolnym aktywności typu produkcyjnego uatrakcyjniające jego wykorzystanie. Wynika to m.in. z dalszej modernizacji procesów produkcyjnych oraz związanych z tym zmian w organizacji pracy. Przyszła praca zawodowa będzie coraz rzadziej stałą pracą, przekształci się w okresową, doraźną pracę na zlecenie. Będzie mogła być w wielu sytuacjach przenoszona do domu, a więc wykonywana w dowolnym czasie i przeplatana konsumpcją.

Zmiany w organizacji oraz sposobach wykonywania pracy zawodowej, a także sposobach wykorzystania czasu poza pracą prowadzą do zmniejszenia, a docelowo może nawet zaniku antynomii między pracą a wypoczynkiem. Realna jest więc perspektywa, gdy – jak pisze G. Pronovost – „(…) praca stanie się czasem wolnym, gdy zacznie nabierać niektórych jego wartości, jak przyjemność, odpoczynek, kreatywność. Czas wolny stanie się zaś pracą, gdy zostanie kupiony, zdobyty lub przypadnie nam w nagrodę”. Efektem tego właśnie przemieszania czasu pracy z czasem wolnym i zacierania różnic między nimi jest prosumpcja, a należy do niej zaliczyć przykładowo rozwój zajęć hobbystycznych takich jak: domowe majsterkowanie, uprawianie ogródka, przygotowywanie posiłków, czynna rekreacja, dokształcanie, aktywne uczestnictwo w kulturze itp. Czas wolny przestaje być wyłącznie czasem konsumpcji, staje się czasem prosumpcji.

Szczególną formą prosumpcji jest edukacja. Ma ona bowiem w sobie zarówno cechy konsumpcji (zaspokajanie potrzeb wiedzy, przeżycia intelektualnego, estetycznego itp.), jak i cechy produkcji, a konkretniej, produkcji takiego czynnika wytwórczego, jakim jest człowiek (wzrost jego kwalifikacji, umiejętności, wiedzy fachowej itp.). Edukacja jest więc swoistą syntezą konsumpcji i produkcji, a konkretniej, konsumpcji i inwestycji. Szwedzki pedagog Thorsten Husen tak puentuje tę kwestię: „(...) w społeczeństwie współczesnym zdolności i wykształcenie zastępują wysokie urodzenie i dziedziczne bogactwo – najpewniejszą więc i najlepiej zabezpieczoną przed inflacją inwestycją, jakiej mogą dokonać rodzice, jest inwestowanie w kształcenie swoich dzieci”. Dynamiczny postęp techniczny i zmiany w organizacji pracy, wzrost tzw. intelektualizacji pracy będą wymagać od pracowników wysokich kwalifikacji nie tylko w momencie rozpoczynania pracy zawodowej, ale także późniejszego, nieustannego dokształcania się. Edukacja będzie się odbywać przede wszystkim w czasie wolnym, w ramach prosumpcji.

Obserwowane przesuwanie się aktywności ludzkiej z czynności zawodowych (o charakterze produkcyjnym) na „wolnoczasowe” (o dominacji czynności konsumpcyjnych) nie doprowadzi bynajmniej do zaniku pracy, jak sądzą niektórzy futurolodzy. Praca pozostanie nadal główną treścią i nadrzędną wartością ludzkiego życia. Będzie ona jednak ewoluować w kierunku twórczości, której istotą jest zazwyczaj zespolenie aktu kreacji i konsumpcji. Podstawową formą organizacyjną takiej właśnie pracy-twórczości stanie się tzw. samozatrudnienie. Zamaże się w tej sytuacji tradycyjny podział czasu na czas pracy i czas wolny, innymi słowy – podział na pracę oraz konsumpcję.

Jak możesz wykorzystać właśnie zdobytą wiedzę? Na najbliższym zebraniu swojego zespołu rzuć temat do 10-minutowej dyskusji: „A gdyby nasz produkt umożliwiał własną twórczość klientów? A gdyby podejść do niego tak, by przestał przyspieszać życie klientów? Uczynił je pełniejszym? Jak to zmieniłoby naszą produkcję, sprzedaż, reklamę, obsługę klienta, design?”. Dyskusja na wysokim poziomie merytorycznym i garść dobrych pomysłów do przetestowania – gwarantowana.

Więcej interesujących informacji na temat nowoczesnej konsumpcji, konsumentów, potrzeb i sprzedaży znajdziesz w dwóch książkach Czesława Bywalca: „Konsumpcja w teorii i praktyce gospodarowania” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007) i „Ekonomika i finanse gospodarstw domowych” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2009). Obie książki znajdziesz w księgarni www.ksiegarnia.pwn.pl — wejdź na tę stronę i wpisz w pole wyszukiwarki nazwisko autora „Bywalec”. Wykorzystanie za zgodą Wydawcy.

 

Sprzedaż - artykuły


Wniosek urlopowy   HRnest   Program do urlopów - elektroniczne wnioski urlopowe   Program do rozliczania delegacji   Zarządzanie czasem pracy